Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rezerwat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rezerwat. Pokaż wszystkie posty

2012-09-07

Rezerwat "Krzyżanowice" na Ponidziu

Rezerwat "Krzyżanowice", utworzony w 1954 roku, położony jest w Niecce Nidziańskiej (Ponidzie) koło miejscowości Leszcze, gmina Pińczów, na terenie Nadnidziańskiego Parku Krajobrazowego. Zajmuje on wzgórze będące fragmentem pasma wyniosłości marglisto-kredowych i gipsowych ciągnących się od Krzyżanowic aż do Wiślicy. Jest to jednocześnie część składowa ostoi zbiorczej CORINE Gipsy Niecki Nidziańskiej GOE204400 (CORINE to międzynarodowy system ochrony dziedzictwa przyrodniczego Europy).

Jest to rezerwat stepowo-entomologiczny. Przedmiotem ochrony są tu murawy stepowe (kserotermiczne), charakterystyczne dla Nizimy Pannońskiej i okolic Morza Czarnego i Kaspijskiego. W Polsce jest to formacja rzadko spotykana i nietypowa. Chroniona jest też reliktowa fauna ciepłolubna bezkręgowców (pająk podskocz krasny, gryziel, cykada podolska, pasikonik, motyle paź królowej, modraszek gniady oraz liczne trzmiele).

Powyższe informacje można przeczytać na tablicy informacyjnej znajdującej się koło cmentarza przy zachodnim krańcu rezerwatu. Krajobraz wzgórza i jego okolic to typowy krajobraz rolniczych terenów wyżynnych. Aby odwiedzić ten teren, jeśli nie dysponujemy samochodem, musimy liczyć się z kilkukilometrową wycieczką pieszą, ewentualnie dojazdem rowerowym z miejsca zakwaterowania (słabo wygląda możliwość przewiezienia roweru busem). Najłatwiej będzie dojechać do Bogucic, leżących na trasie Busko-Pińczów. Można tam dojechać prywatną komunikacją busową albo PKS-em z obu tych miejscowości. Stamtąd idziemy na południe do Gacek (odwiedzając przy okazji rezerwat "Grabowiec"), a z Gacek na zachód. Druga możliwość to dojazd do Chroberza, a stamtąd do Krzyżanowic wzdłuż Nidy. Do Chroberza najłatwiej dojechać z Pińczowa, skąd kursują busy do Złotej. Jest też kilka połączeń dziennie do i z Wiślicy. W Chroberzu leży też na trasie spływu kajakowego Nidą.

Początek rezerwatu od strony wschodniej
Widok ze wzgórza na północ
Odsłonięta skała
Fragment wzgórza od strony północnej
Widok na rezerwat z drogi (od zachodu)

2012-08-21

Spacerkiem po Ponidziu - okolice Buska-Zdroju

Busko-Zdrój z ok. 17-ma tysiącami mieszkańców (wg. ostatniego spisu) jest największym miastem Ponidzia. Buskie liceum przyciąga uczniów z okolicznych miejscowości swoim relatywnie wysokim poziomem nauczania. Największym skarbem miasta są jednak wody mineralne, siarczkowe oraz bogate w jod i selen solanki jodkowo-bromkowe. Miłośnicy mocnych wrażeń powinni, będąc choćby przejazdem w Busku, udać się do położonego w parku zdrojowym sanatorium "Marconi". W zaprojektowanym przez znanego włoskiego architekta (na cześć którego został nazwany) budynku, po lewej stronie sali koncertowej (patrząc od wejścia) znajdują się krany z obiema wyżej wymienionymi wodami. Należy mieć własne naczynie, albo zakupić plastikowy kubek w kawiarni obok. Solanka jodkowo-bromkowa smakuje tak, jak się nazywa. Ma lekko żelazisty kolor, ale silny smak soli zabija wszystkie inne smaki. Ze względu na wysoką zawartość soli przy ujęciu widnieje ostrzeżenie, aby spożywać tą wodę tylko wg. wskazań lekarza. Woda siarczkowa z kolei ma charakterystyczny siarkowy zapach, a po kilku łykach w gardle powstaje uczucie niby po spożyciu nieświeżych jajek. Obie wody działają wzmacniająco na układ odpornościowy, ale ze względu na bardzo wysoką mineralizację należy spożywać je z umiarem.

Okolice Buska-Zdroju mają charakter wybitnie rolniczy. W łagodnie pofałdowanym krajobrazie dominują pola uprawne, lasów jest bardzo niewiele. Mimo to region ma wysokie walory krajobrazowe, znajduje się tu też sporo rezerwatów przyrody.



Rezerwat przyrody "Owczary" to bardzo mała (0,61 ha) ostoja roślin słonolubnych. W małym zagłębieniu wypływa słone źródło, które sprawia, że wokół rosną rośliny tolerujące wysokie zasolenie wód gruntowych. Do samego rezerwatu nie jest łatwo dotrzeć, jeśli nie dysponuje się dokładną mapą, ponieważ brak jest oznaczeń wskazujących kierunek marszu. Do Owczar, zlewających się z jednorodzinną zabudową przedmieść Buska, można dojść skręcając na wschód od drogi na Nowy Korczyn na wysokości sanatorium "Górka". Należy iść prosto, aż wejdziemy na dróżkę polną prowadzącą pod górę. Idąc nią należy wypatrywać tablicy z oznaczeniem rezerwatu po stronie prawej. Teren rezerwatu jest ogrodzony siatką. Porośnięty jest roślinnością trawiastą, tak więc spoza siatki niewiele będzie widać, niemniej jednak turyści-przyrodnicy dysponujący bystrym wzrokiem powinni wypatrzeć unikalne w tych okolicach rośliny.


Rezerwat przyrody "Skorocice" to bardzo ciekawy przykład zjawisk krasowych zachodzących w skałach gipsowych. Jest to rezerwat stepowy, tak więc porastany przez ciepło- i sucholubną roślinność (która, niestety, jest stopniowo wypierana przez drzewa i krzewy, do czego przyczyniło się zaprzestanie wypasów po objęciu ochroną rezerwatową). Jednak najbardziej rzucającym się w oczy elementem są właśnie znawiska krasowe.

Południową część rezerwatu zajmuje wąwóz rzeczki, która częściowo płynie pod ziemią, drążąc w skale tunele i groty. Dojść do niej można skręcając w Skorocicach koło stawu na północ dróżką polną (po wschodniej części stawu, po zachodniej znajduje się asfaltowa droga na Busko, z której możemy jedynie obejrzeć rezerwat zza ogrodzenia na skarpie). Wg. miejscowych przewodników na terenie rezerwatu powinna znajdować się ścieżka przyrodnicza oraz powinien go przecinać szlak pieszy, ale mnie nie udało się odnaleźć żadnych oznaczeń. Być może zostaną za jakiś czas odnowione, najwyraźniej jednak zainteresowanie turystów jest zbyt niskie (w granicach błędu pomiarowego) aby ktoś uznał to za opłacalne. Gipsowe groty są więc znane głównie miejscowym.




Północna część rezerwatu oddzielona jest od południowej skarpą, na szczycie której przebiega droga polna, którą idziemy od Skorocic. Zejście do wnętrzna prowadzi zarośniętą ścieżką. Tylko pojedyncze, dość niewyraźne oznaczenie na drzewie wskazuje na to, że biegnie tędy szlak pieszy. W tej części można  podziwiać odsłonięte przez erozję skały oraz skalny tunel.
 
 Rezerwat kończy się pagórkiem porośniętym stepowymi trawami. W dole znajduje się małe jeziorko. Idąc od strony północnej łatwo jest ominąć rezerwat, ponieważ za tablicą z nazwą rezerwatu zaczynają się pola uprawne, co jest dosyć mylące (znów przydaje się mapa z dobrze oznaczonym przebiegiem rezerwatu).

Na zachód od drogi Skorocice-Busko, za nasypem nieistniejącej już i dawno rozebranej linii kolejowej łączącej Gacki z linią Busko-Kielce, znajduje się rezerwat stepowy "Winiary Zagojskie". zajmuje on pagórek porośnięty przez stepową łąkę, w skład której wchodzą ciepło- i sucholubne rośliny. Lokalizację rezerwatu wskażą nam widoczne z daleka czerwone tablice z nazwą rezerwatu.




Idąc ze Skorocic na zachód dotrzemy do wsi Skotniki Górne, w pobliżu której znajduje się rezerwat o tej samej nazwie. Dotrzeć do niego nie jest łatwo, trzeba w okolicach wsi przebić się między zabudowaniami przez pola albo wybrać którąś z dróg polnych i manewrować nimi tak, aby dojść mniej więcej do właściwego punktu. Ja wybrałem wariant na azymut przez pola, znajdując się mniej więcej na wysokości południowego krańca rezerwatu (przydaje się dokładna mapa albo urządzenie GPS). Sam rezerwat chroni fragment zbocza progu gipsowego (fachowo noszącego nazwę kuesta). Z progu roztacza się ładny widok na okolice. Ponieważ jesteśmy na najwyższym punkcie w okolicy, w wietrzny dzień wiatr jest tam szczególnie silny i uczucie jest takie, jakby się szło małą połoniną.




Kolejnym ciekawym miejscem w okolicach Buska jest kurhan w Żernikach Górnych.  Aby tam dotrzeć, należy skierować się do drogi na Tarnów biegnącej na północ od Buska. Jadąc na Tarnów po wyjechaniu z Buska przejeżdżamy przez Broninę, a za nią znajdują się Żerniki Górne. Kurhan znajduje się na wzniesieniu na północ od wsi. Należy iść drogą polną w górę. Miniemy tablicę informującą o kurhanie (ale bez zdjęcia, szkicu, czy choćby strzałki wskazującej kierunek marszu. Mijamy niewysoką skarpę (droga jest w zagłębieniu) i gdy mamy ją już za sobą, wypatrujemy po stronie lewej niewielkiej kopki. To jest właśnie kurhan. Jeśli pogoda jest łatwa, warto przejść się dalej szczytem wzniesienia, które ciągnię się w stronę Buska. Rozciąga się z niego rozległa panorama. Na północy przy dobrej pogodzie widać Pogórze Szydłowskie.

Miłośnicy historii powinni odwiedzić Grochowiska. Dotrzeć do nich można drogą biegnącą od Bogucic, albo trasą krótszą, lecz wymagającą lepszej orientacji, przez Mikułowice do Kameduł, a stamtąd drogą polną. Najzdrowiej i najprzyjemniej będzie się jednak wybrać pieszo lub rowerem przez Las Winiarski. Przy cmentarzu w Busku-Zdroju zaczyna się niedawno zbudowana ścieżka rowerowa, od której w okolicy Kameduł należy skręcić w ścieżkę polną. Grochowiska zaczynają się za nie funkcjonującą już linią kolejową Busko-Kielce (została zamknięta parę lat po oddaniu do użytku nowego budynku dworca kolejowego, który wcześniej mieścił się w baraku). Trzeba przebyć miejscowość (kilkanaście gospodarstw). Dochodzimy do krzyża, przed którym znajduje się tablica ze schematem przedstawiającym przebieg bitwy pod Grochowiskami (jednego z najkrwawszych starć powstania styczniowego, zakończonego zwycięstwem taktycznym Polaków). Kilkanaście metrów dalej znajduje się kamień pamiątkowy. Obok niego rosną 2 sosny - pomniki przyrody, a w głębi znajduje się wiata turystyczna, pod którą można usiąść na ławeczce i odpocząć. Warto też zwrócić uwagę na zarośnięte i zasypane torowisko przy przekraczaniu drogi. Szyny i trakcja nadal istnieją, ale wygląd torowiska nie zostawia wątpliwości, że od dawna nie jechał tędy żaden pociąg.








2011-12-12

Grudniowa Ślęża

Celem wycieczki weekendowej był Masyw Ślęży - wysunięty najbardziej na północ fragment Przedgórza Sudeckiego. Otoczony jest on równinami, nad którymi się wznosi na podan 500 metrów (wys. bezwzględna 718 m n.p.m.) Masyw jest stosunkowo niewielki, w sam raz na dwudniową wycieczkę.

Wycieczkę organizowały przewodniczki z SKPB (Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich). Było nas łącznie 14 osób. Wyruszyliśmy po godz. 22 z Dworca Wschodniego w Warszawie pociągiem do Jeleniej Góry. Przed godziną 6-tą byliśmy we Wrocławiu, skąd przesiedliśmy się w busa do Sobótki. Na miejscu byliśmy w niecałą godzinę, jeszcze przed świtem. Po krótkim postoju w cukierni (śniadanie) ruszyliśmy przez miejski ryneczek na szlak. Jeszcze przed wejściem do lasu dwójka uczestników nagle oddaliła się i pobiegła gdzieś w kszaki. Okazało się, że praktykowali oni geocaching i niedaleko znajdowała się jedna ze skrzynek. Na Ślęży było ich sporo, więc ta dwójka często się od nas odłączała.

Weszliśmy w las. Na początku szliśmy szlakiem czarnego niedźwiedzia (oznaczonym małymi czarnymi niedźwiadkami na białym tle zamiast czarnych kresek), a następnie żółtym na szczyt Ślęży. Pierwszy postój zrobiliśmy na szczycie Wieżycy (415 m. n.p.m.) przy 15-metrowej kamiennej wieży widokowej, która kiedyś nosiła nazwę Wieży Bismarcka. Pochodzi ona z początków XX wieku. Kolejny postój w drodze na szczyt zrobiliśmy przy pochodzącej ze starożytności rzeźbie panny z rybą i niedźwiedziem. Sylwetka niedźwiedzia jest dość charakterystyczna, obła. Trochę przypomina małego wieloryba. Krążyły też opinie, że jest to świnia. Natomiast postać ludzka jest bez głowy i trzeba trochę wyobraźni, aby dostrzec w nim sylwetkę kobiecą niosącą kosz z rybami. W pobliżu jest kamień z wyrytym znakiem solarnym (prostym znakiem X). Trudno ocenić, jak dawno został wyryty. Mogła to być robota turystów albo XIX-wiecznych narodowców traktujących wszelkie 'starości' jako dowód odwiecznego zamieszkiwania tych ziem przez swe plemię...

Na szczycie ślęży znajduje się Dom Turysty PTTK - całkiem spory, w porównaniu z bieszczadzkimi kolibami. W nim zatrzymaliśmy się na gorącą herbatę. Obejrzeliśmy też kamienny kościół, wg. przewodnika Pascala pochodzący dopiero z XVIII w. mimo swojego średniowiecznego wyglądu. Tablica informacyjna wspomina o Piotrze Włostowicu, magnacie, który na początku XII w. sprowadził tu zakon Kanoników Regularnych. Tablica nie wspomina jednak, na czy polegała ich regularność. Wspomniane jest też zbudowany w tych czasach zamek, po którym niewiele pozostało. Następnie weszliśmy na wieżę widokową, na której złapał nas silny wiatr niosący płatki śniegu. Śnieg jednak długo nie padał i zanim zeszliśmy na dół, już było po wszystkim. Na Ślęży znajduje się też wysoki maszt radiowo-telewizyjny, który jest jednak ogrodzony i niedostępny dla turystów. W sumie słusznie, bo silny wiatr mógłby łatwo kogoś zwiać spory kawał drogi.

Ze szczytu schodziliśmy szlakiem niebieskim, który przebiega przez malownicze rumowiska skalne. Przez parę minut szliśmy wyłącznie po kamieniach - niczym w górach wysokich. Dalej doszliśmy do zespołu przyrodniczo-krajobrazowego "Skalna". Jest to obszar chroniony głównie ze względu na niezwykłe alory krajobrazowe. Są one zbudowane z gabra, które wg. tablicy informacyjnej jest najstraszą skałą, powstałą ok. 350 mln lat temu. Na kilku ze skałek znajdowały się symbole solarne - widziane już wcześniej przez nas iksy oraz bardzo ładna swastyka z zawijanymi ramionami. Symbole wyglądają jak znaczone kredą - być może dla poprawienia ich widoczności. Natomiast ich pochodzenie jest dyskusyjne. Mogły pochodzić z czasów pogańskich, albo stanowić średniowieczne znaki graniczne. Mogły też powstać w czasach nam współczesnych jako fałszywy dowód historyczny mający potwierdzić z góry założone tezy. Pod koniec XIX w. zbudowano tu kamienne schodki. Ich budowniczy mogli przy okazji conieco wykuć w skałkach.

Dalej poszliśmy na Przełęcz Tąpadła, gdzie zrobiliśmy dłuższy postój. Ponieważ dzień był jeszcze młody, poszliśmy dalej szlakiem czarnym aż pod Źródło Joanny, gdzie zrobiliśmy postój na ognisko i obiad. Potem, już po zmroku, poszliśmy drogą w stronę Sulistrowiczek. Wyszliśmy z lasu jakiś kilometr od miejscowości i poszliśmy drogą do Centrum Szkolenia Wolontariatu, które działa też jako zwykły ośrodek noclegowy. Oprócz nas grasowała tam grupka studentów z Wrocławia. Nie wchodziliśmy sobie jednak w drogę.

Następnego dnia zwiedziliśmy pozostałą część Masywu Ślęży. Zaczęliśmy od Parku Weneckiego w Sulistrowiczkach. Park jest nieco zaniedbany, ale przynajmniej czysty. Bramy wejściowe są w stanie rozpadu. Wewnątrz znajduje się staw i zespół kaskad. Nieco dalej jest tzw. "Źródło Życia", z którego mieszkańcy chętnie pobierają wodę do picia. Obok postawiono figurkę Matki Boskiej. Dalej szliśmy ścieżką przyrodniczą, przecinającą rezerwat Łąka Sulistrowicka. Chronione są w nim głównie rośliny naczyniowe - 20 prawnie chronionych gatunków. Występują tu gatunki torfowiskowe bagienne oraz leśne, a w wyższych partiach - suchoroślowe (kserotermiczne). Ścieżka biegła dalej na szczyt Raduni (573 m n.p.m). Na nim znajduje się kolejny rezerwat "Góra Radunia", w którym chronione są rośliny naczyniowe oraz paprocie. Pod szczytem wg. mapy znajduje się kamienny krąg kultowy. Udało nam się odnaleźć coś, co przypominało nieco krąg z kamieni, ale nie byliśmy pewni, czy to jest właśnie ten obiekt. Na szczycie i w jego okolicach znajdują się wały kamienne, również podpisane jako kultowe.

Po zejściu z Raduni weszliśmy na mały, nienazwany szczycik na jej południowym grzbiecie. Schodząc stamtąd zwiedziliśmy opuszczone kopalnie. Z jednej z nich widoczny był zasypany szyb, w drugiej był częściowo dostępny korytarz, którym weszliśmy kilkanaście metrów w głąb skały.

Potem zeszliśmy w stronę wioski Jędrzejowice. Przy granicy lasu rozpaliliśmy ognisko - nie gotowaliśmy jednak obiadu, tylko zjedliśmy posiłek kanapkowy z barszczem czerwonym. Potem przeszliśmy przez wieś, gdzie znajdują się ruiny XIX-wiecznego dworu. Widać, że był to ładny obiekt, niestety obecnie jest już niemal całkiem zrujnowany. Potem przeszliśmy przez masyw Wzgórza Kiełczyńskie, z najwyższym wzniesiemniem Szczytna (461 m n.p.m.). Na jego końcu znajduje się Gołogów. Jego atrakcją jest zabytkowy wiatrak, w którym obecnie znajduje się knajpa, oraz dwór, również częściowo zrujnowany, z dawnym parkiem dworskim. Z Gołogowa pojechaliśmy do Świdnicy. Tam zobaczyliśmy drewniany Kościół Pokoju pw. Trójcy Świętej, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Niestety, tylko z zewnątrz, ponieważ wnętrza o tej godzinie nikt nam nie chciał udostępnić. Za to udało nam się wejść do Katedry św. Stanisława i św. Wacława - gotyckiego kościoła z najwyższą na Śląsku (103 m) wieżą. Jego wnętrze zostało przebudowane w stylu barokowym. Obejrzeliśmy też przy okazji kamienice na rynku.

Potem zjedliśmy obiad w karczmie "Zagłoba". Cenowo wychodzi dość średnio - wydatek rzędu 30 zł. Porcje raczej na średni apetyt. Posiedzieliśmy tam ok. półtorej godziny i udaliśmy się na autobus do Warszawy. Na miejscu byliśmy przed godziną 6-tą.
Sanktuarium św. Anny Samotrzeciej - Sobótka

Kościół św. Jakuba - Sobótka


Wieża Bismarcka na szcycie Wieżycy (415 m. n.p.m.)


Czy to starożytny znak solarny?
Niedźwiedź? A może mały wieloryb? Panna z rybą, a może z chlebem?

Maszt radiowo-telewizyjny na szczycie Ślęży

Panorama z wieży widokowej na Ślęży

Szczyt Ślęży - wejście od strony północnej

Kościół na Ślęzy




Dom Turysty PTTK na Ślęzy

Posąg niedźwiedzia na Ślęży


Panorama z wieży widokowej

Na wieży zastał nas śnieg






Dużo głazów








Idziemy po głazach...

Trzeba ostrożnie stawiać kroki, kamienie mogą być śliskie!

Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy "Skała"





Znaki solarne...








Spróchniały pień





Drzewa, a w tle błękitne niebo...

Czy to drzewo tańczy?

Brama do Parku Weneckiego, Sulistrowiczki

Park Wenecki, Sulistrowiczki

Park Wenecki, Sulistrowiczki




Wchodzimy do rezerwatu Łąka Sulistrowska

Rezerwat Łąka Sulistrowska

Rezerwat Łąka Sulistrowska

Rezerwat "Góra Radunia"

Szukamy kamiennego kręgu. Gdzieś tu musi być.

Starożytne wały kultowe


Częściowo zasypany szyb kopalniany. Tu mogły być wydobywane serpentynity.



W korytarzu kopalnianym - dalej chyba nie pójdziemy... I tak zaszliśmy na tyle daleko, że przewodniczki zaczęły się niepokoić.

Czy to nie letnie widoczki tej zimy?

Ruiny dworu w Jędrzejowicach

Ruiny dworu w Jędrzejowicach

Ruiny dworu w Jędrzejowicach. Traktor pochodzi z czasów bardziej współczesnych i możliwe, że nadal działa.


Kościół Pokoju pw. Trójcy Świętej - Świdnica. Widać wyraźnie deski tworzące szkieletową konstrukcję budowli - szachulec.